Oliwki i moja sycylijska oliwa z pierwszego tłoczenia

Oliwki i moja sycylijska oliwa z pierwszego tłoczenia 

Cześć Kochani 🙂 Udało się! Mam pierwszą w życiu oliwę zrobioną z sycylijskich oliwek rosnących na drzewach w naszym ogródku:))))) Mówię Wam jaaakkka jestem zadowolona!! 🙂 Ale jaki to był PIERWSZY RAZ! Już spieszę Wam donieść jak produkuje się świeżą oliwę 🙂

W naszym ogródku rosną 3 drzewka oliwkowe. Poniżej możecie je obejrzeć na fotografiach. W tym roku widząc uginające się pod ciężarem oliwek gałęzie zdecydowaliśmy, że zbierzemy oliwki i zrobimy z nich NASZĄ oliwę 🙂

Kochani, w związku z tym, że w Polsce nie zbieramy oliwek wytłumaczę Wam nieco, jak przebiega taki proces. Zbiór oliwek rozpoczyna się od położenia pod drzewami tzw. la rete, czyli sieci. Sieć można porównać do tej używanej przez rybaków przy połowach jednak ta do oliwek wykonana jest z plastiku i ma mniejsze oczka. Drugim niezbędnym narzędziem są grabie. Te można przyrównać do tych, używanych przez nas do grabienia liści, z taką różnicą, że te do oliwek są mniejsze i plastikowe. I co robimy z tym prostym sprzętem? Zaczynamy czesać gałęzie drzewka oliwkowego tak aby rosnące na nim oliwki pospadały do położonych pod drzewem sieci! 🙂 Proste prawda?

Muszę Wam przyznać, że próbowałam potrząsnąć drzewem aby uzyskać efekt finalny szybciej od przeczesywania gałęzi drzewa… jednak cóż to nie jabłka, spaść nie chciały a mój Sycylijczyk powiedział, że gdyby oliwki spadały po potrząśnięciu drzewem na pewno do tej pory ten sposób ich zbierania zostałby odkryty! 😉 Dodam, że jeśli ktoś ma bardzo dużo drzew oliwkowych zamiast plastikowych grabek używa tych mechanicznych, co znacznie przyspiesza pracę. Kiedy oliwki spadną usuwa się ewentualne liście i zbiera do worków (sposób mniej polecany) lub plastikowych skrzynek. Ważnym jest aby oliwki mogły w nich oddychać. I co dalej?

Całość zebranych plonów należy, w ciągu 24 godzin od ich zbioru, zawieźć do frantoio czyli miejsca, w którym z naszych oliwek wycisną oliwę. Dlaczego w ciągu 24 godzin? Ponieważ, możemy zaprzepaścić dobry smak oliwy!

A co takiego dzieje się w wytłaczarni oliwy? Ten proces, z tego co właściciel naszego frantoio mi wyjaśnił, dzieli się na 4 etapy:

ETAP1. Oczyszczanie z liści i mycie oliwek (defogliazione e lavaggio delle olive)

To proces podczas, którego oliwki są oczyszczane z nadmiaru liści i następnie myte. Warto wspomnieć, że nigdy nie uda się usunąć wszystkich liści, jednak na szczęście nie stanowi to problemu. Wiadomo jest bowiem, że pozostawione w małej ilości liście przyczynią się do wzbogacenia koloru i zapachu oliwy!

ETAP2. Mielenie (molitura)

To faza, w której miąższ i pestka oliwki zostają zmiażdżone razem, na skutek czego stają się oliwkową pastą. Ten proces odbywa się po to aby na kolejnym etapie z otrzymanej masy uzyskać jak najwięcej oliwy.  Uwaga! Bardzo często właśnie ten etap mylony jest z uzyskiwaniem oliwy co nie jest prawdą!

ETAP3. Ugniatanie (gramolatura)

Następnie oliwkowa pasta jest ugniatana do momentu, w którym na jej powierzchni pojawią się kropelki oliwy. Proces ten przebiega przy 27C i trwa około godziny. Nazywa się spremitura a freddo, czyli wytłaczaniem oliwy na zimno.  

ETAP4. Ekstrakcja oliwy (estrazione)

W tym kroku, gotowa pasta przechodzi do maszyny zwanej wirówką, w której oddzielane są wytłoczyny oliwek od ich części płynnej czyli wody i oliwy. Następnie przechodzi przez kolejną wirówkę, nieco innego typu, która oddziela wodę od oliwy.

Spójrzcie! 🙂

Mówię Wam pyszności! Jak będziecie na Sycylii spróbujcie koniecznie oliwy! Mniam 🙂

PS:
Zbiory oliwek na Sycylii trwają od listopada do grudnia i to nie jest relacja z ostatnich zbiorów, ale szkoda nam było nie pokazać Wam jak to się robi.

 

Favignana – raj na ziemi?

Favignana – raj na ziemi?

Witajcie! Jak tylko przeprowadziłam się na Sycylię już wówczas moi znajomi odpowiadali mi o urokliwości Favignana, największej z Wysp Egadzkich. Według tych opowieści miało być to miejsce po którym, ze względu na niewielkie odległości, 80% mieszkańców i turystów porusza się na rowerach, o przecudnej praktycznie dzikiej przyrodzie, krystalicznych wodach i jej zatoczkach, każdej na swój sposób pięknej i niezapomnianej. No cóż, taki opis mobilizuje, prawda? Tak więc pojechałam, ponieważ nie chciało mi się wierzyć, że tak blisko Sycylii znajduje się taki raj na ziemi.

Kochani, Favignana znajduje się w odległości 40 min drogi od Trapani. Możecie się tam dostać wybierając jeden z promów odpływających z portu tego miasta. Już z daleka, na horyzoncie, zobaczycie jedyne na wyspie wzniesienie, około 310 m.n.p.m., nazwane Górą św. Katarzyny, Monte di Santa Caterina. Ta właśnie góra dzieli Favignanę na dwie części, jedną bardziej zurbanizowaną wraz z miejscowością Favignana i drugą, praktycznie dziką i dostępną… przede wszystkim na rowerze 🙂 Na górze widać średniowieczny zamek, zwany Castello di Santa Caterina.

Rozmawiając z mieszkańcami wyspy dowiedziałam się, że nazwa wyspy pochodzi od zachodniego wiatru zwanego Favonio. Inni, wspominali, że sama wyspa ma postać motyla (la farfalla), który przysiadł na tafli Morza Śródziemnego. Ponoć, o wschodzie słońca, kiedy spojrzy się w kierunku Marsala, można zobaczyć tzw. farfallicchi, czyli zjawisko podobne do fatamorgana, które dotyka często  pustynnych wędrowców. Wielu Fawończyków (przepraszam za spolszczenie) potwierdzało, że wówczas na wodzie są widoczne łodzie, ludzie czy zwierzęta. Dla ciekawskich dodam, że nie byłam w stanie wstać w nocy aby być o świcie na końcu wyspy skierowanym na Marsalę! 😉

Co ciekawego można zobaczyć w samej miejscowości? Na pewno Przetwórnię Tuńczyka, która dzisiaj jest pięknym multimedialnym muzeum, dwa place – Piazza Marina i Piazza Europa. Punktem charakterystycznym pierwszego placu jest kościół św. Anotniego natomiast drugiego budynek Urzędu Miasta oraz statuetka Ignazio Florio, swego czasu, właściciela Wyspy i założyciela fabryki tuńczyka. Ponadto warto zajrzeć także do Villi Florio oraz wspiąć się na górę Św. Katarzyny aby stamtąd podziwiać widoki 🙂

Oczywiście, przy tym wszystkim pozostają nam wszystkie urocze zatoczki i plaże 🙂 oraz kamieniołomy tufu, tj. skały wulkanicznej, używanej w tym regionie do konstrukcji domów. W jednej z nich znajdują się Ogrody Ipogei. Pozwolicie jednak, że o samych plażach oraz zamku na Górze św. Katarzyny napiszę Wam oddzielnie. Dlatego jeszcze dzisiaj, nie odpowiem Wam czy moi sycylijscy znajomi mieli rację czy nie 🙂 Konkluzja nastąpi na zakończenie, wszystkich artykułów o Favignana.

Do następnego!

Karnawał w Termini Imerese

Karnawał w Termini Imerese (Il carnevale a Termini Imerese)

Witajcie Kochani 🙂 Karnawał nam się kończy ale to nie koniec zabawy. Pamiętajcie: włoski karnawał to nie tylko Wenecja! Na Sycylii jest równie ciekawie w tym okresie. W niektórych miastach w tym tygodniu rozpoczynają się parady karnawałowe. W swoich wcześniejszych wpisach wspominałam już o Corleone, o tutaj: http://labellasicilia.pl/corleone/ lub o Mezzojuso, gdzie ma miejsce piękna pantomima , o tutaj: http://labellasicilia.pl/il-mastro-di-campo-historyczna-pantomima/. Do tych miejsc dodam jeszcze Termini Imerese, niewielkie miasteczko położone niedaleko Palermo. Właśnie tam wzięły swój początek wszystkie parady, które podczas karnawału odbywają się na Sycylii. W związku z tym, że o tradycji związanej z karnawałem w Termini Imerese pisałam przy okazji artykułu o maskach, o tutaj:http://labellasicilia.pl/maski-sycylijskiego-karnawalu-le-maschere-siciliane/ teraz pozostaje mi tylko, życzyć Wam miłego oglądania fotografii z zeszłego roku!

Jeśli w najbliższych dniach wybieracie się na Sycylię, możecie również wziąć udział w tradycyjnych obchodach karnawału w Termini Imerese – uroczystości rozpoczną się 7 lutego (niedziela) i potrwają do 9 lutego (wtorek) – Martedi Grasso, który jest odpowiednikiem naszego Tłustego Czwartku, tuż przed Środą Popielcową.

Bawcie się dobrze dopóki karnawał trwa 🙂 i do następnego napisania!

Sciacca – miasto jak otwarta książka z historii

Sciacca – miasto jak otwarta książka z historii

Cześć Moi Drodzy! Podczas jednej z moich sycylijskich podróży zawitałam do Sciacca, miejscowości położonej na południowo-zachodniej części sycylijskiego wybrzeża. Już samo położenie tego miasta zasługuje na uwagę, ponieważ z jednej strony otoczone jest turkusowym Morzem Śródziemnomorskim, natomiast z drugiej, ze strony lądu, w niedalekiej odległości znajdziecie antyczne miasta greckie – Selinunte, Eraclea Minoa i nieco dalej Valle dei Templi (Dolina Świątyń) w Agrigento. Ze strony wschodniej miasta znajduje się góra Św. Calogero (Monte di San Calogero lub Monte Cronio), która znana jest ze swoich wód termalnych.

Sciacca jest miastem antycznym, o którym po raz pierwszy wspomniano w VII w. jednak należy dodać, że zapis ten dotyczył obecności osady ludzkiej już na przełomie epok kamienia i brązu! O jego archaicznym pochodzeniu świadczy również sama nazwa. Pierwotnie Sciacca była nazywana Xacca. Ta nazwa wywodzi się z języka saraceńskiego i oznacza Pani, Gubernatorowa.

Jak i cała Sycylia, także i Sciacca doświadczyła wielu dominacji, począwszy od greckiej przez kartagińską i rzymską po arabską. To właśnie na czas panowania Arabów przypadł pierwszy rozkwit miasta. Następnie, gdy na Sycylię zawitali Normanowie, Sciacca stała się głównym centrum handlowym wymiany hurtowej. Podczas dominacji Hiszpanów, Sciacca przechodziła z rąk do rąk kolejnych bogatych hiszpańskich rodzin, od których to zależało czy miasto przeżywało lata swojego rozkwitu czy  pogrążało się w biedzie i nędzy.

Ten czas, wiele przeróżnych dominacji pozostawiły w mieście swoje odbicie, dzięki którym możemy je porównać do otwartej książki z historii, w której na kolejnych kartkach kościoły, zabytkowe budynki, pałace, zamki i place opowiadają swoją opowieść.

Warto wspomnieć, że do dnia dzisiejszego w mieście widoczne są stare mury obronne i trzy główne bramy – Porta San Salvatore, najstarsza, przez którą wchodziło się do starego miasta, zachowana praktycznie w całości Porta San Calogero z XVI w. oraz najmłodsza z nich Porta Palermo z XVIII w.

Na uwagę zasługują również kościoły, takie jak: Chiesa di Santa Maria del Soccorso z XII w., Chiesa di Santa Maria dell’Itria wraz ze swoim klasztorem, Chiesa di San Domenico, Chiesta di Santa Margherita z XIV w. i wiele innych, być może mniej ważnych, ale tak samo bogatych historycznie.

Ponadto nie możecie zapomnieć o zobaczeniu zabytkowych budynków i zamków jak np. Castello dei Conti Luna, Castello Perollo czy Castello Incantato oraz Palazzo Steripinto, Palazzo S. Giacomo, Palazzo Perollo i Palazzo Inveges.

Ale to nie wszystko! Jak wspomniałam powyższej, nad Sciacca góruje Monte Cronio (Monte di San Calogero), z której roztacza się niezwykły widok na miasto. Dodatkowo, to właśnie na tej górze, jeszcze kilkadziesiąt lat temu, funkcjonowały naturalne termy zwane pod nazwą stufe naturali di San Calogero. Wyobraźcie sobie, że naturalne właściwości tego miejsca zostały odkryte już w epoce neolitu! Niestety, struktura jest obecnie zamknięta ze względu na brak środków finansowych. Jednak, pomimo tego warto tam pojechać aby zobaczyć ciekawe muzeum o tym miejscu, kościół Św. Calogero i jego grotę.

Kochani, po tym wielkim kawałku historii, plaże położone niedaleko Sciacca pozwolą Wam na relaks! Warto zajrzeć na jedną z nich aby móc odpocząć przy szmerze fal i wykąpać się w turkusowej wodzie.

Na koniec tego artykułu dodam, że odwiedzając Sciacca nie możecie ominąć portu i targu rybnego. Ale o tym już pisałam o tutaj.

Powodzenia!

Lo Spasimo – sprofanowany Kościół w Palermo

Lo Spasimo – sprofanowany Kościół w Palermo

Witajcie Kochani! Dzisiaj, postanowiłam, że napiszę Wam o ciekawym miejscu położonym w Palermo, w arabskiej dzielnicy Kalsa. Kiedy tam dotarłam po raz pierwszy, przyznaję, że zaniemówiłam! Przede mną zobaczyłam kościół Santa Maria dello Spasimo, ale to co mi odjęło mowę, to był kompletny brak dachu! Tak, tak patrząc w górę było widać niebo! Jednak, nie myślcie, że to pozostałość po II Wojnie Światowej lub sprawka trzęsienia ziemi, nic bardziej mylnego! Moi Mili, powód jest prosty – dach w tym kościele nigdy nie został wybudowany!

Historycznie, musimy się cofnąć do 1509 roku. Wówczas to jeden z prawników Palermo, wybrał się do Ziemi Świętej. Tam, w Jerozolimie, urzekł go swoim pięknem Kościół Matki Bożej Bolesnej. Wróciwszy do Palermo zadecydował oddać część swoich terenów ojcom Monte Oliveto. Tereny te miały zostać przeznaczone pod budowę kościoła zwanego Santa Maria dello Spasimo na cześć Maryji Bolesnej. Oprócz samego kościoła, miały również powstać klasztor, dzwonnica, plebania, cmentarz i niewielki ogród. Według projektu całość prac była przewidziana na 6 lat, jednak ten termin nie został dochowany.

W 1537 roku, informacja o możliwym najeździe tureckim, zapoczątkowała szybkie umacnianie wszystkich murów i bram obronnych miasta. W związku z tym, że nieskończona budowla kościoła znajdowała się blisko jednej z bram wjazdowych, ówczesne władze zdecydowały o integracji niektórych murów kościoła z murami obronnymi a mieszkający tam Ojcowie zostali zmuszeni do poszukania sobie innego miejsca.

W ciągu stuleci, sprofanowany kościół był używany na wiele sposobów: jako teatr, lazaret, hospicjum czy szpital. Po II Wojnie Światowej służył także jako magazyn ocalonych dzieł sztuki. W 1988 roku, kościół został kompletnie opuszczony.

W końcu, po wielu latach rekonstrukcji, w 1995 roku, został znowu oddany do użytku publicznego. Obecnie, kościół wraz z przylegającymi do niego budynkami, stanowi siedzibę organizacji Brass promującej sycylijski jazz. Znajdują się tutaj również Muzeum Jazz’u oraz muzyczna szkoła jazz’u.

Wszystkim gotowym aby zobaczyć to cudo, podaję adres:  Palermo, Piazza Carlo Maria Ventimiglia 13. Kompleks jest czynny od wtorku do niedzieli  w godzinach: 9.30 – 18.00. Uwaga: w poniedziałek  obiekt jest zamknięty.

Do następnego!

Szopka z Sutera

Żywa szopka z Sutera

Il presepe vivente di Sutera

Cześć Moi Mili! Dzisiaj zabiorę Was w podróż do Sutera, niewielkiego średniowiecznego miasteczka położonego malowniczo pod górą o nazwie San Paolino. To właśnie w tej miejscowości już po raz osiemnasty gości szopka, w której udział biorą mieszkańcy. Przyznaję, że już w roku, w którym przeprowadziłam się na Sycylię słyszałam o tym niezwykłym wydarzeniu. Rozpoczyna się ono około godziny 22 wieczorem w Wigilię Bożego Narodzenia. To właśnie wtedy główni bohaterowie – Maria i Józef, chodząc od domu do domu, szukają dla siebie miejsca na nocleg. Po wielu próbach znajdują je w stajence, położonej pod skałą góry. Wydarzenie to odbywa się w najstarszej dzielnicy Sutera, pochodzenia arabskiego, zwanej Rabato.

Rabato charakteryzuje się wąskimi uliczkami, niesamowitymi zaułkami oraz magiczną atmosferą. To właśnie wśród takiej scenerii wiedzie szlak do Stajenki. Zanim dojedziecie do celu i zobaczycie Świętą Rodzinę miniecie po drodze wiele miejsc obrazujących stare, po części zapomniane już, sycylijskie zawody. To przebrani mieszkańcy, przy użyciu narzędzi z początku XX w.! przeniosą Was w czasie. Chętnie opowiedzą Wam także o tym do czego służyły maszyny i urządzenia oraz jak działały. Dodatkowo, na uwagę zasługuje wystrój tych miejsc, który w zależności od zawodu jest inny, ale zawsze starając się wiernie odzwierciedlić rzeczywistość początku XX wieku!

W podróży do Stajenki nie brakuje także typowo lokalnych potraw, takich jak:  li ciciri, lu pani cunzatu, la minestra di maccu, la guastedda, czyli: zupy z ciecierzycy, chleba z oliwą, sera ricotty czy słodkich małych pączków. Ponadto Waszą wędrówkę umilą lokalne zespoły muzyczne śpiewające ludowe wesołe pieśni i piosnki przy akompaniamencie przeróżnych instrumentów.

Kochani, jeśli ktoś z Was będzie chciał zobaczyć Żywą Szopkę zapraszam Was do Sutera od dnia 24 grudnia do 6 stycznia, po zmroku, każdego roku. Jestem przekonana, że to przeżycie pozostanie Wam na długo w pamięci!

Do następnego!

🙂

Z osobistych zapisków: życie na Sycylii a mafia

Z osobistych zapisków: życie na Sycylii a mafia.

Cześć Kochani 🙂  Obudziłam się, sięgnęłam myślami wstecz i uśmiechnęłam się do siebie – do dzisiaj pamiętam jak wybierałam się po raz pierwszy na Sycylię – z jednej strony pociągała mnie ta niezwykła wyspa, z drugiej – polski (ale myślę, że nie tylko!) stereotyp o mafii tkwiący w mojej głowie tykał jak bomba – jedziesz tam sama, do miejsca, w którym mafia czai się na każdym kroku, gdzie podróżująca samotnie kobieta z pewnością zostanie napadnięta lub porwana… znacie to skądś? 😉 No, Kochani, ale do odważnych świat należy! 🙂 Wyruszyłam, przybyłam… i zostałam pochłonięta… ale nie przez mafię, tylko przez piękność tej wyspy… i… wróciłam na Sycylię jeszcze kilka razy(!) aby w końcu podjąć decyzję, że chcę na niej zamieszkać i pokazać Wam te cuda! 🙂 🙂

Muszę powiedzieć, że podczas każdego z moich samotnych wyjazdów moje lęki w głowie, jeden po drugim, po prostu odpadały. Zwiedzając miasteczka i miasta, podpatrując ludzi, ich zachowania i słuchając języka – dialektu sycylijskiego, który nijak nie przypominał włoskiego jakiego uczono mnie w szkole! – czułam spokój i radość. Bardzo szybko zauważyłam, że moje obawy o napady, rozboje i kradzieże wyparowały! 🙂

Z czasem, już po przeprowadzce, odkryłam jak dużo serdeczności i prostej ludzkiej życzliwości mają w sobie Sycylijczycy. Kiedy zawitacie na Sycylię, jestem przekonana, że każdy z Was doświadczy uczucia zatrzymania czasu. Tutaj, w dalszym ciągu ważne są przyjaźnie, te jeszcze ze „szkolnej ławy”, wspólne suszenie pomidorów czy przygotowywanie salsy (przecieru pomidorowego) przy opowiadaniu przeróżnych historii:) Ważne są religia i tradycja, które mają swoje odzwierciedlenie w przeróżnych pochodach czy podczas festiwali.

I ta gościnność! Kochani, podróżowałam to-tu-to-tam po świecie, jednak nigdzie nie spotkałam się aż z taką gościnnością! No może u nas w Polsce, w niektórych regionach! 🙂 🙂  Osoby, które mnie odwiedzały były zdziwione, widząc jak mój Sycylijczyk skrupulatnie przygotowuje menu na kolację czy obiad począwszy od przystawek, poprzez danie główne, kończąc na deserze i winie podawanym właśnie podczas deseru. I co Wam powiem – zawsze wyszukuje coś typowo sycylijskiego, oczywiście sprawdzając wcześniej czego nasi goście nie jedzą, bo nie lubią lub nie mogą.

Mieszkając tutaj odkryłam, że Sycylijczycy niechętnie mówią o mafii, i nie dlatego, że jest to temat tabu, ale dlatego, że to temat bardzo trudny! Do tej pory, wielu żyjącym sycylijskim rodzinom, mafia „zabrała” córki czy synów, ojców czy matki, ich dobytek rodzinny lub dochody pozwalające normalnie żyć. Pozostawiła także niewidoczną rysę w sercu, ból i smutek! Z drugiej strony pozwoliła na zjednoczenie się w walce przeciw mafii i promocji tzw. anty-mafijnej kultury! W dniu 23 maja, w najbliższą sobotę Sycylijczycy będą obchodzić 23 rocznicę śmierci dwóch sędziów – Falcone i Borsellino, dzięki którym odbył się największy proces sądowy wymierzony przeciw mafii. Z pewnością o nich dwóch napiszę Wam oddzielny artykuł. Ponadto powstało wiele organizacji i fundacji pomagających w walce z mafią, jedną z nich np. jest adiopizzo, czyli żegnaj haraczu.

Z osobistych zapisków: czas na Sycylii

Z osobistych zapisków: czas na Sycylii

Witajcie Kochani 🙂 W dwóch słowach, patrząc na zegarek, można byłoby powiedzieć, że jest taki sam jak w Polsce! 🙂 🙂 No, ale nie o tym ma być ten artykuł! 😉 Czas… powszechnie wiadomym jest, że jest na wagę złota lub drogocenny. Powstało na ten temat wiele opracowań, mądrych wywodów i wiele rad, o tym jak go nie tracić. Hmmm… A czym dla Was jest czas? Dla mnie, jeszcze nie tak dawno, kiedy pracowałam dla międzynarodowych korporacji, jak mantra dnia mi powtarzano – czas to pieniądz a więc pracuj, nie oddychaj, pracuj, nie jedz, pracuj, pomyślisz potem, pracuj! Znacie to może z autopsji?? Człowiek, zaganiany, nawet nie miał kiedy się zatrzymać i się zastanowić co jest dla mnie ważne! Do czasu…

Kochani, kiedy zawitacie na Sycylię, bardzo szybko doświadczycie uczucia, że czas się tutaj zatrzymał, a nawet jeśli mija to powoli, z naszego punktu widzenia, wręcz leniwie… jednak z całą pewnością nie leci! Uczucie, prawdopodobnie, dla wielu Was, może być nie do zniesienia, dlatego niektórzy szybko zapełnią swój grafik po brzegi tym co można zobaczyć… ja, nazwałabym to w przelocie. Kochani, aby faktycznie zobaczyć i posmakować Sycylię i jednocześnie odpocząć, zachęcam Was do powrotów. Nie zobaczycie jej w tydzień, nawet w 2 tygodnie…na Sycylię, jej zabytki, smakowitości kulinarne oraz tradycję, czyli TĄ mieszankę jaką pozostawali kolejni jej najeźdźcy – Arabowie, Normanie, Hiszpanie czy Francuzi trzeba po prostu czasu.

Kiedy będziecie zwiedzać miejsca, zachęcam Was do wnikliwej obserwacji a na pewno znajdziecie perełki, o których Wam się nie śniło! Ja, np. pamiętam, że w Palermo odkryłam fryzjera, jeszcze funkcjonującego, z lat 60! Klimat był właśnie taki jak z filmu! 🙂 Stary fotel, na środku, pokryty imitacją skóry nadgryzionej zębem czasu, duże lustro, za które były zatknięte obrazki świętych oraz rodziny fryzjera uwzględniając najbliższych kuzynów i … wszędobylski dym tytoniowy… i pędzelek do nałożenia pianki, na brodę – pamiętam podobny miał mój dziadek! 😉 😉 i nożyczki, tylko jedne, położone na blacie…Uwierzcie mi, zamarłam, bo miałam wrażenie, że się cofnęłam w czasie!

Innego natomiast dnia udało mi się odkryć sklep, który sprzedawał wszystko, tj. tzw. mydło i powidło, do tego artykuły były ustawione za ladą i pani ekspedientka musiała je podawać… A ja myślałam, że takie sklepy po prostu już nie istnieją! I wystawy sklepów… o nich Wam nic napiszę, ich nie możecie pominąć!  I jak będziecie w barach – spójrzcie, nikt nigdzie się nie spieszy… tylko opowiada gestykulując ostatnie miejscowe wydarzenia…

Kochani takich perełek, uważny obserwator, odkryje całe mnóstwo do czego Was gorąco namawiam tylko się po prostu nie spieszcie!

Do następnego!

Palermo

 

Smakowitości Dnia Świętego Józefa

Smakowitości Dnia Świętego Józefa (I piatti tipici della Festa di San Giuseppe

Ciao Moi Drodzy! Jak obiecałam wczoraj, dzisiaj przed nami smakowitości – dania związane z dniem Świętego Józefa. Dlaczego o tym? Ponieważ z punktu widzenia Was podróżujących, myślę, że przeżycia związane ze smakiem świeżo przygotowanych potraw są bardzo istotne! A żeby osiągnąć prawdziwy stan błogości podniebienia ważne jest wiedzieć jakie potrawy i w jakim okresie powinno się wybrać! 🙂

No ale koniec, przy długiego wstępu! 😉 Rozpoczniemy od pasta con le sarde. Kochani, należy tutaj podkreślić, że to danie spotkacie w karcie prawie każdej restauracji, także poza sezonem, a więc poza miesiącem marcem.  Pasta con le sarde to nic innego jak makaron z sardynkami i dzikim koprem włoskim 🙂 I właśnie cała różnica tkwi w koprze – ponieważ ten dziki jest dostępny tylko w miesiącu marcu!

Pamiętajcie o tym chcą spróbować tej pyszności jaką jest pasta con le sarde 🙂

Pamiętacie jak wczoraj pisałam, że w dniu święta Świętego Józefa ważną rolę pełni chleb, który z tej okazji pieczony jest w różnych formach 🙂 Warto spróbować tego chleba, ponieważ ma on posmak anyżkowy dzięki dodanym do niego nasionek kopru włoskiego! 🙂 Mniam! Bardzo go lubię i naprawdę żałuję, że robią go raz w roku!

I na koniec jeszcze coś dla łasuchów – sfincia di San Giuseppe. Sfincia jest rodzajem słodkiego racuszka, smażonego na oliwie, o potem wypełnionego słodką ricottą 🙂 Oczywiście w zależności od cukierni jest przystrajana na różne sposoby – owocami kandyzowanymi, karmelizowanymi skórkami pomarańczy czy zmielonymi pistacjami lub migdałami. Warto podkreślić, że sfincia di San Giuseppe należy do deseru wpisanego na listę P.A.T. czyli tradycyjnych włoskich produktów żywnościowych i możecie ją zjeść właśnie podczas dnia 19 marca. Miastem, w którym szczególnie tradycja tej słodkości została zachowana, jest Palermo.

Do napisania!