Z osobistych zapisków: czas na Sycylii

Z osobistych zapisków: czas na Sycylii

Witajcie Kochani 🙂 W dwóch słowach, patrząc na zegarek, można byłoby powiedzieć, że jest taki sam jak w Polsce! 🙂 🙂 No, ale nie o tym ma być ten artykuł! 😉 Czas… powszechnie wiadomym jest, że jest na wagę złota lub drogocenny. Powstało na ten temat wiele opracowań, mądrych wywodów i wiele rad, o tym jak go nie tracić. Hmmm… A czym dla Was jest czas? Dla mnie, jeszcze nie tak dawno, kiedy pracowałam dla międzynarodowych korporacji, jak mantra dnia mi powtarzano – czas to pieniądz a więc pracuj, nie oddychaj, pracuj, nie jedz, pracuj, pomyślisz potem, pracuj! Znacie to może z autopsji?? Człowiek, zaganiany, nawet nie miał kiedy się zatrzymać i się zastanowić co jest dla mnie ważne! Do czasu…

Kochani, kiedy zawitacie na Sycylię, bardzo szybko doświadczycie uczucia, że czas się tutaj zatrzymał, a nawet jeśli mija to powoli, z naszego punktu widzenia, wręcz leniwie… jednak z całą pewnością nie leci! Uczucie, prawdopodobnie, dla wielu Was, może być nie do zniesienia, dlatego niektórzy szybko zapełnią swój grafik po brzegi tym co można zobaczyć… ja, nazwałabym to w przelocie. Kochani, aby faktycznie zobaczyć i posmakować Sycylię i jednocześnie odpocząć, zachęcam Was do powrotów. Nie zobaczycie jej w tydzień, nawet w 2 tygodnie…na Sycylię, jej zabytki, smakowitości kulinarne oraz tradycję, czyli TĄ mieszankę jaką pozostawali kolejni jej najeźdźcy – Arabowie, Normanie, Hiszpanie czy Francuzi trzeba po prostu czasu.

Kiedy będziecie zwiedzać miejsca, zachęcam Was do wnikliwej obserwacji a na pewno znajdziecie perełki, o których Wam się nie śniło! Ja, np. pamiętam, że w Palermo odkryłam fryzjera, jeszcze funkcjonującego, z lat 60! Klimat był właśnie taki jak z filmu! 🙂 Stary fotel, na środku, pokryty imitacją skóry nadgryzionej zębem czasu, duże lustro, za które były zatknięte obrazki świętych oraz rodziny fryzjera uwzględniając najbliższych kuzynów i … wszędobylski dym tytoniowy… i pędzelek do nałożenia pianki, na brodę – pamiętam podobny miał mój dziadek! 😉 😉 i nożyczki, tylko jedne, położone na blacie…Uwierzcie mi, zamarłam, bo miałam wrażenie, że się cofnęłam w czasie!

Innego natomiast dnia udało mi się odkryć sklep, który sprzedawał wszystko, tj. tzw. mydło i powidło, do tego artykuły były ustawione za ladą i pani ekspedientka musiała je podawać… A ja myślałam, że takie sklepy po prostu już nie istnieją! I wystawy sklepów… o nich Wam nic napiszę, ich nie możecie pominąć!  I jak będziecie w barach – spójrzcie, nikt nigdzie się nie spieszy… tylko opowiada gestykulując ostatnie miejscowe wydarzenia…

Kochani takich perełek, uważny obserwator, odkryje całe mnóstwo do czego Was gorąco namawiam tylko się po prostu nie spieszcie!

Do następnego!

Palermo

 

Dodaj komentarz